22 października 2013

Rozdział 9

*Oczami Niall'a*

   Gdy tylko wróciłem do domu, poszedłem do swojego pokoju i wgramoliłem się na łóżko. Myślałem o Lucy. Czy to kolejna 'zdobycz'? Laska do rozkochania i porzucenia? Sam już nie wiem. To nie jest to samo co z Marry, czy Rose. To jest hmm... zauroczenie? Nie wiem, ale ona jest inna. Nie pociąga ją sława, czy pieniądze. Ona nawet nie chciała iść ze mną na tę randkę. No właśnie. Randka. Napisać czy zadzwonić? Sam nie wiem. Nagle do mojego pokoju wparował jak gdyby nigdy nic uradowany Liam.
- Pojebało? - syknąłem na przyjaciela, a on jeszcze bardziej się wyszczerzył.
- Spokojnie, co mogłeś robić sam... w pokoju... - spojrzał na mnie zboczonym wzrokiem i zaczął śmiesznie poruszać brwiami.
- Debil - krzyknąłem i rzuciłem w niego pierwszą,  lepszą poduszką. Położyłem się potem na łóżku i wróciłem do rozmyślania o Lucy.
- Hej stary, dziwnie się dziś zachowujesz. - zagadał Li i usiadł obok mnie.
- Nie wie o czym mówisz... - przekręciłem się na bok, żeby nie patrzeć mu w oczy.
- Dziewczyna?
- Może...
- Nie gadaj, zakochałeś się? - zaśmiał się. - Ty wielki Niall'u Horan'ie, zakochałeś się? Ty, ten który nigdy nie będzie w stałym związku. Ten brutalny łamacz serc z niejakiego boyband'u One Direction?
- Chcesz usłyszeć moje zdanie na ten temat?
- Dawaj. - krzyknął i klepnął mnie mocno w udo.
- Okej, to teraz uważaj - podniosłem się na łokciach i zbliżyłem usta do jego ucha. - SPIERDALAJ! - krzyknąłem, a ten tylko odskoczył.
- Dobra, luz. A jak się dowie? - zapytał już z troską w oczach.
- Nie dowie.
- Obiecujesz?
- Tak...
- Niall?
- No tak. Obiecuje, szczęśliwy?! - nie mogłem pohamować złości, on cały czas coś ode mnie chce.
- Umów się z nią. - powiedział prawie bezgłośnie, i puścił mi oczko wychodząc z pokoju.

*Oczami Łucji*

    Leżałam na łóżku myśląc o blondynie i jego cudnych oczach. Są naprawdę piękne. Jak morze w najcieplejszy dzień lata, albo jak bezchmurne niebo. Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk przychodzącego sms'a. 'Od: 568 214 xxx. Cześć, spotkałem cię dziś koło kawiarni. Chcę wynagrodzić ci jakoś ten czerwony nadgarstek. Proszę, odezwij się Niall xx.'.
   Zarąbiście. I co ja mam mu niby odpisać? Przecież on mnie znajdzie. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam wystukiwać poszczególne literki na telefonie. 'Cześć, tak pamiętam. W sumie to możemy gdzieś razem wyjść. Lucy xx.'. Wysłać, czy nie wysłać? Oto jest pytania... Dobra raz się żyje. Kliknęłam 'wyślij' i poleciało.
   Już po kilko minutach mój telefon znowu wydał charakterystyczny dźwięk. 'Okej, to bądź jutro o 13 pod tą kawiarenką, co dziś. Dobranoc skarbie. Niall xx'. Jakie kurwa skarbie? Co on sobie myśli? Pajac kurde.
   Zbiegłam na dół do kuchni, żeby nakarmić Gustavka. Zabrałam psa do swojego pokoju i usiadłam koło niego na podłodze. Wzięłam laptopa na kolana i włączyłam jakiś film. Przykryłam się kocykiem i zaczęłam głaskać zwierzaka. Po kilkudziesięciu minutach film mi się urwał, a ja odpłynęłam do krainy błogiego snu.

_____________________________________________
Przepraszam za tak beznadziejny rozdział, ale nie mam weny. Postaram się jutro napisać dłuższy. Kocham was i proszę o komentarze, które naprawdę motywują. Kocham ♥

1 komentarz: