10 października 2013

Rozdział 1

     Kolejne hejty, kolejne łzy. Szczerze mówiąc to wszyscy mówią, że hejterami się nie przejmują, ale każdy hejt, to kolejne ukłucie w serce. Internauci piszą, że skoro są tacy odważni, to niech odznaczą anonima. Albo teksty typu: ''kozak w necie-pizda w świecie''. Ludzie dobrze wiedzą, że ten anonim pozostanie anonimem, ale i tak wmawiają sobie, że hejtami się nie przejmują. Jednak wcale tak nie jest.
     Niektórzy rozmawiają o niemiłych komentarzach z rodzicami; przyjaciółmi, po prostu z bliskimi. Inni płaczą po kątach, albo w poduszkę, chociaż wiedza, że to nic nie da; że nie pomoże, ale boją się porozmawiać; boją się, że nie zostaną zrozumiani. Jeszcze inni po prostu się samo okaleczają. Niby nic, ale wolą to od samobójstwa. Może boją się mocniej nacisnąć tę żyletkę, ale jedno jest pewne -nikt ich nie rozumie. Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że to dla nich ulga; że to im pomaga; jest im lepiej. Ale i tak większość ludzi myśli, że robią to, żeby pokazać jacy są fajni, bo robią sobie krzywdę. Ale to ie prawda-to wszystko nie prawda.
     Taki jest już świat-jedni rozmawiają; drudzy płaczą; inni się samo okaleczają. Ja zdecydowanie należę do tego trzeciego typu. Tak, może jestem nienormalna, ale przynajmniej jestem sobą -to chyba najważniejsze.
     ''Ale z cb dziwka'', ''Suka jakich mało''...Czytałam te wszystkie hejty, zadając sobie w kółko, jedno, to samo pytanie-co ja im zrobiłam? Przecież mnie nie znają prawdopodobnie nigdy nie poznają. Ale tak przecież fajnie jest wyzywać kogoś z anonima i czekać z głupim uśmieszkiem i przyśpieszonym piciem serca na odpowiedź... Przecież to takie fajne...
     Wybrałam pierwszy-lepszy hejt i zaczęłam zastanawiać się nad sensowną odpowiedzią. Po krótkim namyśle, klikałam na klawiaturze pojedyncze literki-coraz szybciej i pewniej. Po skończeniu przeczytałam swoje dzieło ''Miło mi, że jestem oceniana na podstawie odpowiedzi poniżej. Nawet mnie nie znasz. Nie wiesz jak mam na nazwisko; ile łyżeczek cukru słodzę do herbaty, o ile herbatę pijam. Szczerze to możesz pogratulować sobie tylko głupoty, bo głupszym nie możesz chyba być. Miłego dnia kochany hejterze.'' Długo na odpowiedź nie czekałam-dostałam wiadomość ''Zamknij się szczylu, szczerze to dobrze, że ci matka umarła, była warta tyle co ty. Chętnie poskakałbym teraz na jej grobie. Tobie również miłego dnia szczylu :-)''.
     Dość tego kurwa. Zamknęłam laptopa i sięgnęłam po moją ukochaną towarzyszkę-żyletkę. Kap...kap...kap... Krew lejąca się z moich nadgarstków spływała powoli na podłogę mieszając się z niemałą kałużą słonych łez. Cóż... pomyślałam-codzienność. Zwykła, jebana, szara codzienność. Od niej pozwala mi się oderwać tylko kilka rzeczy. Jeden-muzyka, a w szczególności Birdy. Gdy jej słucham ciarki mam od stóp do głów. Dwa-sen. Błogi sen, w którym znikają wszystkie smutki. Wszystko jest lepsze-szczęśliwsze. Ale to tylko sen, przecież kiedy się budzimy wszystko jest takie samo. Trzeba żyć tą cholerną rzeczywistością. Tym cholernym życiem, które z każdą sekunda; z każdą minutą; z każdą godziną-chcemy sobie odebrać. A przez kogo? Przez ''ludzi'' zwanymi hejterami...

______________

Jej! Pierwszy rozdział, trochę się zmęczyłam klikaniem, ale warto było. Mam nadzieję, że się podoba :-) Bardzo proszę o jakiś komentarz, czy coś. ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz